|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Bombiarz, wyciek i co dalej?
Trzy dni po ujawnieniu notatki ministra Jesienia w sprawie jego rozmowy z amb. Hillasem mimo wszczęcia śledztwa przez prokuraturę wciąż nie znamy autora przecieku. Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby chodziło o informację przekazaną ustanie. Wiadomo jednak, że do dziennikarzy trafiły kserokopie notatki. Istnieje więc prosty klucz do odpowiedzi na pytanie o źródło. Wystarczy znaleźć ksero, na którym wykonano kopie, co nie jest zbyt trudne. Biorąc pod uwagę niewielki krąg podejrzanych, nie jest to zbyt trudne, bo w grę wchodzi najwyżej kilkadziesiąt rządowych urządzeń, a każda kopiarka ma zniekształcenia równie charakterystyczne, jak linie papilarne. Gdyby więc kontrwywiad naprawdę chciał sprawdzić, gdzie rząd ma „nieszczelność”, po kilku godzinach pracy powinien to wiedzieć.
Przeciąganie się procedury można więc – podobnie jak ciągnącą się rok nieuchwytność warszawskiego bombiarza - wyjaśnić tylko na dwa sposoby. Po pierwsze: być może nowe porządki w służbach do tego stopnia je zdezorganizowały, że nie potrafią one poradzić sobie nawet z tak prostym zadaniem. Po drugie: być może władza nie chce odkryć, jak było naprawdę i tylko symuluje prowadzenie śledztwa. Tak czy inaczej, obie te sprawy (to znaczy nieuchwytność bombiarza i nieidentyfikowalność źródła rządowego przecieku – trzeba pewnie będzie zapisać na liście spraw do wyjaśnienia po następnych wyborach parlamentarnych. Bo jest prawdopodobne – i to prawdopodobne w bardzo dużym stopniu – że władza ma powody, by obawiać się prawdy. A w demokratycznym kraju władza, która unika ujawnienia prawdy o łamaniu prawa, nigdy nie powinna liczyć na bezkarność. Na tym między innymi polega wyższość demokratycznej, kadencyjnej władzy nad jakąkolwiek inną, że bardziej się jej opłaca samodzielnie ujawniać swoje nieprawości i błędy, niż czekać do czasu, gdy po kolejnych wyborach zrobi to ktoś inny. piątek, 10 listopada 2006, jacek.zakowski
Komentarze
2006/11/10 18:10:36
a my mamy jeszcze kontrwywiad? nie zlikwidowano przypadkiem? a nawet jak mamy, to ktoś w nim jeszcze pracuje? ryzykując tym, że za 2 czy za 5 lat zastanie zamknięte drzwi, a przyznanie się do współpracy będzie traktowane jak przyznanie się do gwałtu homoseksualnego.
2006/11/10 20:37:20
Redaktor napisał: "Na tym między innymi polega wyższość demokratycznej, kadencyjnej władzy nad jakąkolwiek inną, że bardziej się jej opłaca samodzielnie ujawniać swoje nieprawości i błędy, niż czekać do czasu, gdy po kolejnych wyborach zrobi to ktoś inny."
Otóż , panie redaktorze, dotychczasowe doświadczenie demokratyczne świata przeczy pańskiemu twierdzeniu. Władzy w ustroju demokratycznym, o wiele bardziej niż ujawniać swoje nieprawości, opłaca się "zblatować" z opozycją w kwestii uniknięcia odpowiedzialności w zamian za podobną tolerancję w przyszłości. I to jest permanentna praktyka w demokracji. Idą siedzieć drobne płotki jak Pęczak czy Kolasiński, prawdziwe tuzy tylko zmieniają się, jak najbardziej kadencyjnie i w pełni demokratycznie, przy "korytku". 2006/11/11 10:52:20
Panie Jacku i Panie Piotrze, czy wystąpiliście Panowie o status pokrzywdzonego do IPN?
Jestem zwolennikiem lustracji osób publicznych, a dziennikarzy i publicystów w szczególności. Uważam, że do tej chwili jedynym praktycznym sposobem jest zwrócenie się do IPNu o status pokrzywdzonego (bez względu na wynik takiej kwerendy - bo np. może być wszystko zniszczone, lub może po prostu nie być żadnych dokumentów). Liczy się sam fakt zwrócenia się o taki status, jako akt "autolustracji". Dodam, że nie interesuje mnie zawartość niczyich teczek. Uważam, że dziennikarze powinni dać dobry przykład w tej sprawie. pozdrawiam Bernard Oleszek 2006/11/11 12:44:50
Panie Bernardzie, ja nie wystapiłem i nie zamierzam tego robić. Nie mam potrzeby babrać się teraz w swojej przeszłości. Jeżeli ona Pana interesuje, może pan sam zajrzeć do mojej teczki zgłaszając w IPN odpowiedni program badawczy. Jestem zresztą pewien, że nie będzie Pan pierwszy. Zasoby dotyczące dziennikarzy bada od dawna m.in. Antoni Macierewicz realzujący własny program badawczy. Wyniki publikuje pismo "Głos". Jeżeli jest Pan ciekaw, może się Pan zwrócić do niego o informacje. Ja pewnie wrócę do tych spraw na emeryturze. Chwilowo zajmuje mnie bardziej przyszłość niż przeszłość. Zwłaszcza, że ludzi zafascynowanych przeszłością w Polsce dziś nie brakuje, a przyszłość mało kogo w podobnym stopniu obchodzi i emocjonuje.
pozdrawiam jz 2006/11/12 23:31:31
Panie Jacku, jakie powody mogą skłaniać aktualną władzę do niewyjaśniania sprawy bombiarza?
2006/11/13 12:08:32
Oj, ci Wybitni Publicyści nic, tylko wietrzą wszędzie spiski i pisowskich agentów :)
Gość: ender, host-ip248-91.crowley.pl
2006/11/13 23:18:43
Mnie smutkiem napawa raczej fakt małego zainteresowania samym meritum sprawy, czyli samych żądań pana Hillas'a. Pan Pospieszalski nawet poświecił zagadnieniu stosunków polsko-amerykańskich swój program, szkoda ze sam program nie jest zbyt wiele wart.
Co do samego przecieku to niewykluczone, ze wyszedł on z otoczenia samego Giertycha. Byłoby to najlepszym zabezpieczeniem przed ewentualną dymisją. Pamiętać należy, że nie tak dawno także ambasador Izraela domagał się jego usunięcia z rządu.
Gość: , cpe0040f4f6dfdf-cm0014e88ef1cc.cpe.net.cable.rogers.com
2006/11/14 03:29:20
Dlaczego prowadzic sledztwo skad wyciekla notatka? Z tego co slyszalem nie byla ona tajna. Po co wiec marnowac czas i pieniadze na takie sledztwo?
Spoko Spoko 2006/11/14 12:22:16
"Dlaczego prowadzic sledztwo skad wyciekla notatka? Z tego co slyszalem nie byla ona tajna."
A czy brak klauzuli tajności zwalnia urzędników państwowych z obowiązku troski o dobro publiczne? 2006/11/14 14:28:00
"A czy brak klauzuli tajności zwalnia urzędników państwowych z obowiązku troski o dobro publiczne?"
A czy nie jest dobrem publicznym społeczna wiedza, wiedza wyborców i obywateli o tym, jaki jest stosunek funkcjonariuszy administracji Wielkiego Sojusznika do naszej suwerenności? 2006/11/14 14:48:37
Nie rozumiem za bardzo Panów wpisu. Nic odkrywczego w nim nie dostrzegam. Rozumiem, że pisanie blogów przez postaci świata mediów czy polityki stało się modne, ale warto się choć odrobinę postarać.
Co do samej istoty sprawy - jasnym i oczywistym jest, że gdyby odpowiednie służby chciały to sprawdziłyby źródło wycieku. I, jak sądzę, już dawno to zrobiły. Problem stanowi natomiast ujawnienie owego źródła. Świat służb jest na tyle "tajemniczy" (i chyba taki powinien w pewnym stopniu być), że my - zwykli śmiertelnicy - nie do końca jesteśmy w stanie ocenić tego co się dzieje. Może ujawnienie tego źródła zaszkodziłoby interesom państwa jeszcze bardziej? Oczywiście, wszędzie można się doszukiwać "spisku służb i układów" (patrz: PiS-owcy), albo zastanawiać się czy może "władza nie chce odkryć, jak było naprawdę i tylko symuluje prowadzenie śledztwa". Zdanie mówiące o tym, iż możliwe jest, że służby są zbyt zdezorganizowane, aby wyjaśnić tę sprawę, są oczywiście żartem? W każdym razie - osobiście bardzo chętnie PiS-u bym się pozbył - ale nie popadajmy w paranoję doszukując się wszędzie jakichś oszustw i przekłamań. A co do zdania: "Na tym między innymi polega wyższość demokratycznej, kadencyjnej władzy nad jakąkolwiek inną, że bardziej się jej opłaca samodzielnie ujawniać swoje nieprawości i błędy, niż czekać do czasu, gdy po kolejnych wyborach zrobi to ktoś inny." To chyba jakiś żart z Panów strony. W którym demokratycznym kraju władza się samobiczuje? W tej kwestii (prawie) żadnego znaczenia nie ma rodzaj ustroju. Wszystko zależy od osób, które są u władzy. Pozdrawiam 2006/11/14 15:33:07
"A czy nie jest dobrem publicznym społeczna wiedza, wiedza wyborców i obywateli o tym, jaki jest stosunek funkcjonariuszy administracji Wielkiego Sojusznika do naszej suwerenności?"
Jest. Ale nie jest już nim ujawnianie informacji o pracy polskiego wywiadu w KRLD ani danych dot. transportu polskich żołnierzy do Afganistanu. Nie wiem czy wiesz, że "Rzeczpospolita" i "Gazeta Wyborcza" nie opublikowały części ujawnionego dokumentu, kierując się właśnie troską o interes publiczny. 2006/11/14 21:38:32
Najsmutniejsze jest to, że jeden z członków rządu w imię słupków sondażowych ujawnił tajemnicę dotyczącą bieżących operacji polskiego wywiadu, czyli po prostu dopuścił się zdrady.
2006/11/15 10:26:27
No, a teraz jeszcze na dodatek ujawniono naszego Bonda - Mazura! Finis Poloniae normalnie :)
Gość: shadow, nat-dom.aster.pl
2006/11/15 20:46:41
Właśnie oglądam program....
Szczerze powiedziawszy dziwi mnie, że tacy ludzie Najsztub i Żakowski, wykształceni, dość popularni, chwytają się takich numerów. Spodziewałem się raczej programu na poziomie, w którym rozmowy prowadzone będą na poważne tematy, w poważny i dojrzały sposób. Niestety spotkało mnie rozczarowanie. Zadawanie pytań w stylu "jakie Pan zna języki", czy "jakie Pan ma zalety" to czyste bazowanie na szczerości prostego człowieka. To tylko pokazuje jaka jest ta Polska! Gwiazdami stają się bezdomny i człowiek, z którego dwóch facetów zrobiło sobie klasyczne "jaja". Nasuwa się pytanie: Co z tą Polską ... ?
Gość: Doom, dominik4.net.autocom.pl
2006/11/15 20:58:51
Żakowski po dzisiejszym programie widze że jesteś nędznym dziennikarzyną zbijającą swój kapitał dziennikarski na krytyce innych - czepiasz się sztabu Krzysztofa Kononowicza że śmieją się z biednego człowieka - podczas gdy sam do swojego programu (TV4) wykorzystujesz ŚMIANIE SIĘ Z NIEGO !!!!!!! ŻAŁOSNE ŻENUJĄCE I PRYMITYWNE !!!!!!! Na dodatek pamiętam twoje wypowiedzi Żakowski jak popierałeś PIS i Kaczyńskiego a teraz co ? nagle zmieniłeś front ???????? CHŁOPIE JESTEŚ TAK CIEŃKI ŻE NAWET Z TVP CIE WYRZUCILI NA ZBITY R. TV4 WIDAĆ MA BYĆ NA POCIESZENIE ??? NAJSZTUBOWI SIĘ NIE DZIWIE BO TO DOWCIPNY DZIENNIKARZ A NAWET SATYRYK - A TY JESTES ZWYKŁYM PISOWCEM W DZIENNIKARKIESKIEJ SKÓRZE !!!! ŻENADA !!!!!
|
Mamy dopiero pierwszy rok IV RP i cały b...ałagan dopiero się rozkręca. Jeszcze duuuuuuuuuużo przed nami. Dobrze, że jesteśmy w Unii, bo przy obecnych specsłużbach nasi sąsiedzi mogliby szybciorem załatwić kolejny rozbiór Polski.
Jestem coraz bardziej przerażona. Całkiem i na serio. I nie widzę żadnej możliwości zmian. Niedouczone społeczeństwo nie odróżnia ziarna od plew. Wpajane przez pokolenia hasło "należy się, mamy te same żołądki" powoduje, że głosujemy na tych, którzy głośniej i więcej gadają. A głos pijaka z rozpuszczonym mózgiem i głos profesora ma ten sam ciężar gatunkowy. I co z tym zrobić?
Może czas wrócić do pozytywizmu i rozpocząć pracę u podstaw? Zacząć od nauki czytania i rozumienia prostych słów, mycia rąk i mówienia "dzień dobry"?
Tylko kto ma to robić? Nauczyciele? Przecież do tego zawodu idą najgłupsi, którzy nie załapią się na lepiej płatne posady. Pielęgniarki, które same nie znają podstaw higieny? Lekarze i urzędnicy, którzy nie wiedzą co to etyka i bez łapówki palcem nie kiwną?
Nieliczne pozytywne "rodzynki" same nie dadzą rady. A na pomoc państwa nie ma co liczyć. Głupimi łatwiej rządzić.
Ale się rozpisałam, qrcze.